Top 10 krakowskich „atrakcji”

Jak już zapewne wiecie (np. z Podsumowania roku 2016), Lemur po dwóch latach wyprowadził się z Krakowa. Wrócił do macierzy i na łono rodziny. Jednakże, muszę się przyznać, iż troszeczkę tęsknię za Grodem Kraka. I nie jest prawdą, że będąc z Warszawy nie lubi się Krakowa i odwrotnie, do każdego z miejsc można mieć sentyment i znaleźć w nim ulubione miejsca. Lemur szczególnie tęskni za biało – niebieskimi tramwajami i obwarzankami na śniadanie. Trochę mniej za wszędobylskimi gołębiami, z którymi miał nieprzyjemne spotkania „trzeciego stopnia” i smogiem, który w zasadzie jest tak samo, jak gołębie wszędobylski. Nawet zdążyłam przyzwyczaić się do „wychodzenia na pole”. Z tęsknoty za ulubionymi miejscami powstała niniejsza lista miejsc i atrakcji z nimi związanych, które koniecznie trzeba odwiedzić będąc w Krakowie!

wp_20160517_007

  • Zalew Nowohucki

Opowiadałam wam na lemurowym facebooku o tramwajowej przygodzie Lemura związanej z rozgraniczeniem między Krakowem, a Nową Hutą. I szczerze, po dwóch latach mieszkania na NH, zaczęłam podobnie reagować: „Gdzie jedziesz?” „Do Krakowa” pada odpowiedź, chociaż tak naprawdę powinno być do „centrum”. Nowa Huta jest specyficznym miejscem. Posiada swój urokliwy klimat. Aleja Róż i osiedle Centrum z literkami. Jednak moim ulubionym miejscem od pewnego czasu stał się Zalew Nowohucki, do którego można dojechać autobusem, tramwajem lub przejść spacerkiem z Ronda Kocmyrzowskiego im. Księdza Gorzelanego (mojego krakowskiego przystanku). Centralnym punktem parku jest sztuczny zbiornik wodny, stąd potencjalnie duża liczba komarów. Można tam też spotkać nietoperze!

  • Piwnica pod Baranami

Wciśnięte w jedno z podwórek przy krakowskim rynku, jak przystało na „piwnicę”. By dotrzeć do niej trzeba zejść schodkami w dół, przez co panuje tam specyficzny półmrok i zazwyczaj telefony komórkowe nie mają zasięgu. Idealne miejsce na wieczorne spotkanie ze znajomymi przy gorącej czekoladzie lub gruszkowym cydrze, na prelekcję o podróżach albo na grę w szachy podczas przerwy w zajęciach.

2

  • Piknik lub spacer nad Wisłą

Każde miasto posiadające rzekę inaczej zagospodarowuje obszar wokół niej. Kraków zrobił to bezbłędnie – nie za dużo knajpek, budynków czy innych zagłuszaczy. Kto chce zjeść rybkę na łodzi ma taką okazję, kto chce popłynąć wodnym tramwajem do Tyńca też ma taką możliwość, a kto chce w spokoju pokontemplować widoki i płynącą wodę też ma taką szansę! Na ławce lub na kocu, w sezonie nad krakowską Wisłę lgną tłumy zarówno turystów, jak i tubylców. Jednakże, mimo dużego zainteresowania, można znaleźć ustronny kącik.

  • Kościół Mariacki i ołtarz Wita Stwosza

Może wam się wydawać, że zapraszam was na modlitwę, ale tak nie jest. Kto chce duchowego wsparcia Kościół Mariacki jest dobrym miejscem, ale miłośnicy zabytków i ciekawych historii też będą zadowoleni. Przede wszystkim dlatego, że Kościół Mariacki i jego wnętrze to wspaniały obiekt nie tylko sakralny, lecz przede wszystkim zabytek klasy zerowej. Ponadto kościół ma wieżę, na którą można wejść i podziwiać panoramę miasta. Jednak ja osobiście uwielbiam jego granatowy sufit pokryty złotymi gwiazdami.

mwp_20160315_010

  • Galerie malarstwa w Sukiennicach

Jak już jesteśmy na rynku to wstąpmy na dłuższą chwilę do centralnie położonego budynku – krakowskich Sukiennic, ale nie na zakupy, a do muzeum. Mało kto wie, nawet z rodowitych mieszkańców Krakowa, że nad „ekskluzywnym bazarem” są takie cuda! Galeria malarstwa polskiego XIX wieku to jeden z oddziałów Muzeum Narodowego w Krakowie. Do tych, co jeszcze nie są przekonani niech przemówią nazwiska: Matejko, Podkowiński, Malczewski, Gierymski, a to tylko kilka wybranych!

 

  • Impreza w Forum

W każdym mieście są miejsca owiane sławą. Takim miejscem w Krakowie jest dawny hotel Forum. Hotel został wybudowany, ale miał pecha. W międzyczasie, gdy hotel się budował zmieniły się przepisy i okazało się, że niestety nie spełnia on wymogów prawnych i z tego powodu nie mógł rozwinąć pełnych skrzydeł. Przez pewien czas stał jako nieużytek, aż w końcu otworzyło się w nim miejsce dla (w Warszawie byśmy powiedzieli, że hipsterów) ludzi: nie tylko młodych, studentów, ale też  Odbywają się w nim różne imprezy o wszelakiej i różnorodnej treści: można trafić na święto wina, można trafić na weekend młodych projektantów.

4

 

  • Kazimierz

W zasadzie cały, bo to bardzo klimatyczne miejsce. Jednak przede wszystkim proponuję wizytę na placu Wolnica, konkretnie w Muzeum Etnograficznym, można też usiąść na ławeczce pod wierzbą i karmić gołębie. Kolejnym punktem wycieczki może być Plac Nowy i zapiekanki z Okrąglaka, po drodze możecie posilić się też w Chederze (ul. Józefa) – gdzie poczujecie klimat dawnego Kazimierza i skosztujecie tradycyjnych żydowskich potraw. Koniecznie odwiedźcie też jedną z Synagog i cmentarz żydowski. A przede wszystkim to zagubcie się między uliczkami krakowskiego Kazimierza i odkryjcie magię „miasta w mieście”. Gdy zmarzniecie wpadnijcie na herbatę do Czajowni – polecam wspomnienie Bombaju (w zaułku, ul. Józefa).

  • Panorama Krakowa z kopców

Z jednego lub wszystkich w zależności ile macie czasu. Gdy traficie nad Zalew Nowohucki to Kopiec Wandy macie o rzut beretem. Panorama może nie jest zbyt zachwycająca, ale okolica może okazać się interesująca. Szczególnie warto odwiedzić go późną wiosną lub latem i dojechać do niego tramwajem. Kopiec znajduje się w pewnym oddaleniu od większej „cywilizacji”, jest to w zasadzie tylko jeden przystanek, ale jest to jedna z ładniejszych tras jakie widziałam. Tramwaj przebywa ten jeden przystanek w zielonym tunelu (dosłownie!), drugi taki można zobaczyć niedaleko metra Młociny w Warszawie. Jednakże ten krakowski jest bardziej urokliwy, gdyż ten warszawski ma jednak pełnię cywilizacji wokół siebie. Drugim kopcem jest Kopiec Kraka. Znajduje się na Podgórzu. Twórcy oraz cel jego powstania pozostają nieznani.  Dodatkowo kopiec Krakusa związany jest z obchodami Rękawki, czyli święta związanego dzisiaj z obchodami Wielkanocy, a pierwotnie nawiązującego do słowiańskiej tradycji wiosennych Dziadów. Trzecim kopcem jest kopiec Piłsudskiego – z którego moim zdaniem jest najlepsza panorama, a co więcej najatrakcyjniejsze dojście – możecie poczuć przedsmak Jury krakowsko – częstochowskiej. Jest to też największy ze wszystkich kopców, usypany na szczycie Sowińca. Niewątpliwą zaletą trzech wymienionych wyżej miejsc jest ich bezpłatność. Wejście na kopiec Kościuszki jest płatne, ale niejako w cenie dostajemy możliwość zwiedzenia muzeum, oprócz możliwości podziwiania panoramy. A poza tym możliwość obcowania z radiem RMF FM., które swoje budynki ma m. in. właśnie tutaj. Kopiec Kościuszki jest niewątpliwym symbolem polskości, zawiera w sobie ziemię z pól bitewnych, na których walczył Kościuszko, a jego budowa została sfinansowana ze zbiórki publicznej.

1

 

 

  • Seans w kinie Ars

Dla koneserów i dla tych, co chcieliby mieć chwilę odpoczynku od tego, co proponują wielkie multipleksy w centrach handlowych. Niewielkie sale i  niszowe filmy, co nie oznacza, że złe! Dla tych, co „kochają” zapach popcornu i nie mogą bez niego żyć – jest taka możliwość. Dla oszczędnych istnieje możliwość zniżki: wystarczy wstąpić na przykład do informacji turystycznej, gdzie jest stojak z różnymi karteczkami, dzięki którym można złapać kilka zniżek, m.in. na bilety do kina.

  • Spacer Plantami

Spacery po całym Krakowie są wyjątkowo urokliwe i niebanalne, bo co chwila jest się czym zachwycać, jednak pamiętajcie, że mogą być nieco szkodliwe dla zdrowia ze względu na smog. Sprawdzajcie alerty pogodowe i smogowe, a wtedy wszystko powinno pójść po waszej myśli. Planty to park okalający najbardziej urokliwe są na wiosnę, gdy drzewa i kwiaty zaczynają kwitnąć.

wp_20160518_002

 

 

*P.S. 1: Spełniam noworoczne postanowienia! Tekst powstał tuż przed zaśnięciem, już w łóżku. Został zapisany więc możecie go teraz przeczytać!

*P.S.2: Będąc w Krakowie możecie też trafić na dodatkowe „atrakcje”, jak: jarmark wielkanocny lub bożonarodzeniowy na Rynku, Konkurs Krakowskich Szopek Bożonarodzeniowych, Noc Synagog, Paradę Smoków lub Pochód Lajkonika.

*P.S. 3: Moich ulubionych miejsc w Krakowie jest znacznie więcej:)!

*P.S. 4: Dajcie znać jakie są wasze ulubione miejsca w Krakowie! Bardzo możliwe, że niektóre z nich będę mieć okazję odwiedzić już niedługo!

Podobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!
Reklamy

Top 30 prezentów dla podróżnika

1

Zbliżają się święta, a Wy macie w domu podróżnika? Nie zazdroszczę Wam, ale cóż może pomogę:). Po pierwsze przy kupowaniu lub robieniu ręcznie prezentów (robione ręcznie zawsze są fajniejsze!) dla podróżnika, należy pamiętać, że taki typ był w wielu miejscach i wiele widział. Wiele przeżył i wiele wie. Po drugie nie lubi rzeczy nieużytecznych, ale nie oznacza to, że rzeczy dla niego mają być standardowe. Każdy globtroter ucieszy się z zapasu plastrów opatrunkowych i wody utlenionej. Po trzecie, każdy lubi otrzymywać prezenty. Bez względu na to czy to podróżnik czy nie. Podsumowując podarek dla podróżnika powinien być praktyczny i przydatny, nie tylko w podróży. Do tego powinien być nieszablonowy i wyjątkowy. Ponadto jeśli jest to nasz bliski „podróżnik” możemy wziąć pod uwagę kierunek jego podróży, czyli kraje, do których jeździ najczęściej lub wybiera się w najbliższym czasie. Poniżej przedstawiam Wam uniwersalną listę 30 produktów, które z jednej strony są eleganckie, oryginalne i nietuzinkowe, z drugiej zaś praktyczne i innowacyjne. Z jednej strony ułatwiają nam podróżowanie, z drugiej zaś mogą poprawić nasze bezpieczeństwo.

3

  1. Podróżny filtr uzdatniający wodę – woda jest ważna. Człowiek bez wody standardowo nie przetrwa więcej niż 4 dni. Bez jedzenia można dłużej, bez wody może być trudno. Bez względu, gdzie Wasz globtroter się wybierze: Bieszczady czy Tajlandia nie zabraknie mu wody. Oznacza to, że on będzie się czuć bezpieczniej i Wy będziecie o niego spokojniejsi.
  2. Mały i szybkoschnący ręcznik podróżny – generalnie higiena w podróży kuleje. I to bez względu czy jedziecie autostopem po Polsce czy po Brazylii. Dlatego mały, zgrabny i poręczny ręcznik, który szybko wyschnie, bo wilgotny ręcznik w plecaku może spowodować nie tylko niemiły zapach.
  3. Chusteczki do wszystkiego – przeczytajcie połowę punktu powyższego. A teraz do rzeczy: chusteczki są do wszystkiego: antyperspirant lub płyn do demakijażu. Są lekkie, wszędzie się zmieszczą i przejdą każdą kontrolę bagażu. Do tego można kupić całe podróżnicze zestawy.
  4. Powerbank: Telefony, aparaty, czasami komputery lub czytniki do e-booków. W podróż zabieramy różne rzeczy, które niestety nadal wymagają dużą ilości prądu. Czasami sprawny telefon może uratować nam życie. Dlatego dla bezpieczeństwa należy mieć zawsze przy sobie dodatkowe źródło energii. Powerbanki mogą więc być idealnym rozwiązaniem. Powerbanki mogą więc być różnej wielkości, kolorów i rodzajów ładowania. Ja posiadam „klasyczny”, który ładuje się przez podłączenie do gniazdka lub komputera przez usb oraz „hybrydowy” – połączenie „klasycznego” ze słonecznym ładowaniem.
  5. Coś dla dziewczyn: szczotka ze schowkiem. Każdy kto posiada nieco dłuższe włosy zabiera ze sobą w podróż szczotkę do włosów i jakże często również zestaw różnych akcesoriów do nich. Szczotki są przydatne, ale mogą być jeszcze przydatniejsze. Otóż mogą posiadać schowki! I to w tej części, która zazwyczaj jest nieużywana. Można tam schować spinki i gumki. Cóż za praktyczność!
  6. Prysznic podróżniczy. Jak wyżej. Trudno się umyć w bieszczadzkim strumieniu, zwłaszcza jeśli przez kilka poprzednich dni nie padało. Ten przydatny gadżet można napełnić zarówno ciepłą, jak i zimną wodą, a następnie cieszyć się upragnionym odprężającym prysznicem.
  7. Prenumerata gazety podróżniczej lub książka podróżnicza. Dlaczego? Bo trochę rozrywki potrzebna jest każdemu. Książki zazwyczaj opisują jedną wyprawę, co prawda może to być wyprawa dookoła świata, ale jednak.. Gazety mają większy zasób proponowanych tematów, no i co jakiś czas przyjdzie nowy numer.
  8. Scyzoryk lub multitool – praktyczność przede wszystkim. Otwieranie konserw czy struganie patyka na ognisko to standardowa procedura podczas przygotowywania posiłków „w dziczy”.
  9. Foto książka z podróży – Jadąc gdzieś, a w zasadzie wychodząc z domu (czasami nawet to nie jest potrzebne) zabieramy ze sobą aparat w celu robienia zdjęć. Od pewnego czasu są to aparaty cyfrowe, przechowujemy je w pamięci naszych telefonów lub komputerów. Zazwyczaj o połowie nie pamiętamy, a drugą kasujemy by zmieściły się nowe. A co jeśli wybrać te najlepsze z danej podróży lub roku i stworzyć z nich przepiękny album, którym będziemy mogli się delektować w różnych chwilach.
  10. Globus – gadżet. Gadżety są fajne. Globusy można kolorować, przyczepiać na nie karteczki lub wtykać pineski tu i ówdzie. Może być też w wersji płaskiej, zwanej mapą. Mało praktyczne, ale ładnie wygląda. A w ogóle to kto powiedział, że prezenty mają być tylko praktyczne?
  11. Kubek termiczny lub staromodny termos – ciepła herbata lub kawa jest czymś wspaniałym. Szczególnie rano i szczególnie, gdy jest zimno. A teraz jest zimno.
  12. Dziennik podróży, czyli ładny zeszyt lub notatnik, w którym Wasz podróżnik będzie mógł notować swoje przeżycia, przemyślenia i zbierać różne pamiątki: pocztówki, bilety wstępu itd. itp.
  13. Mata samopompująca się lub karimata – wygodne, i nie trzeba spać na ziemi. A nie jest ciężka więc zawsze można zabrać ze sobą.
  14. Koszyk piknikowy – dla nieco bardziej ekscentrycznych podróżników, lubiących odrobinę luksusu lub takich, którzy podróżują dużym samochodem
  15. Uniwersalny kabel do ładowania – patrz punkt 4.
  16. Gniazdko samochodowe na USB – do ładowania różnych rzeczy.
  17. Samochodowy transmiter FM – ulubiona muzyka w samochodzie – bez reklam i przeszkadzajek różnorakich.
  18. Paralizator z latarką – latarka przydatna jest zawsze, a paralizator lepiej żeby nie był potrzebny, ale zawsze trzeba być przygotowanym.
  19. Szampon w kostce/ suchy szampon – podobnie jak w przypadku szczotki ze schowkiem czy podróżnego prysznica bardzo przydatny gadżet!
  20. Koc – ciepły i przydatny. Jako kołdra, koc piknikowy lub sweter.
  21. Podróżny niezbędnik- paczka zwierająca kapcie, opaskę na oczy, zatyczki do uszu i (moją ulubioną) dmuchaną poduszkę.
  22. Przewodnik- po jakimś miejscu, do którego Podróżnik chciałby pojechać. Może to zmotywuje go do natychmiastowej wycieczki? Lub zniechęci. Jedno z dwojga.
  23. Waga bagażowa – zwłaszcza jeśli często podróżujemy samolotami, szczególnie tanimi liniami.
  24.  Dekoracyjny plakat – żeby ściany nie były białe, czarne lub szare.
  25. Domowy kubek – kubki zawsze się tłuką, więc zawsze są potrzebne nowe. Jak dla mnie, kubków nigdy dość.
  26. Ręcznie przygotowaną herbata/ konfitury lub ciasteczka – każdy lubi spersonalizowane prezenty, więc jeśli Wasz podróżnik jest miłośnikiem herbaty/ kawy lub ciasteczek to przygotujcie mu własnoręczną mieszankę, a później rozkoszujcie się nią wspólnie.
  27. Łyżkowidelec – niezbędny do skonsumowania posiłku.
  28. Menażki – niezbędny do przygotowania posiłku. Porządna menażka jest jak skarb.
  29.  Packing cubes – porządek jest ceniony w podróży. I to zarówno w naszym plecaku, jak i walizce, a te niepozorne torby są do tego idealne!
  30.  Na koniec najbardziej banalny prezent: karta podarunkowa. Ale taka do sklepu turystycznego, w którym Wasz podróżnik może nabyć to czego mu brakuje lub to co jest mu aktualnie potrzebne lub to o czym myślał od dawna.

Skoro macie już tyle pomysłów to ruszajcie na świąteczne zakupy! Bez paniki i bólu głowy:) Dajcie znać, jak Wam poszło!

2

Podobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!

Na jesienną chandrę… książki!

kasztany.jpg

Nowy miesiąc, nowa pora roku. Wbrew temu, co mówią naukowcy: globalnemu ociepleniu i zmianie klimatu z czterech, na dwie pory roku. „Jesień idzie nie ma na to rady!”, jak głosi pieśń. Idzie wielkimi krokami zarówno ta kalendarzowa, jak i astronomiczna. JESIEŃ. Dnie są coraz krótsze. Słońce leniwie budzi się późno i zmęczone wcześnie się chowa. Drzewa czerwienieją i złocą się. Wszędzie czuć chłód. Z drzew oprócz liści, spadają też kasztany, żołędzie, a także orzechy i śliwki. Pora schować sandały i krótkie spodenki. Czas na przetwory, ciepłe skarpetki i piżamy. Pora wyjąć termofor i koc. Czas zaparzyć herbatę, taką porządną w imbryku z cytryną, pomarańczą, goździkami, imbirem i kardamonem, a! i koniecznie z sokiem malinowym! Najlepiej własnej produkcji i z własnych malin (lub tych zachachmęconych z Bieszczad:)). Pora zakopać się we wspomnieniach o wiosenno – letnich wojażach – tych przeszłych i tych przyszłych. Oczywiście jesień też jest idealną porą na podróżowanie! Przepiękne czerwone buki i płowe trawy na bieszczadzkich połoninach czy fioletowe wrzosowiska miłośników przyrody na pewno zauroczą. Dla tych, co wolą bardziej industrialne klimaty pora roku w zasadzie nie gra większej roli. Jednak Lemur ma inne pomysły na jesienno – zimowe dni i wieczory. Dla mnie jest to idealny moment na rozkoszowanie się dobrą książką! Przyznać się kto z Was na wakacyjne podróże zabiera ze sobą książki? Lemur zabiera! I oczywiście ma nadzieję, że chociaż jedną stronę przeczyta. Zazwyczaj kończy się na wyjęciu jej z torby i odłożeniu w inne miejsce. Dlatego tak bardzo nie mogę się doczekać jesieni. Wizja koca, herbaty i sterty książek rozgrzewa tak bardzo, że zapomina się o tym, co na zewnątrz. Tak naprawdę, jeśli książka jest dobra zapomina się o całym świecie.

jesien.jpg

Poniżej bardzo subiektywna Wielka Lista (WL) tytułów książek, które czekają aż Lemur je pochłonie. Ponieważ Lemur jest podróżnikiem będzie to głównie literatura podróżnicza, a ponieważ Lemur podróży po Polsce ma bez liku i ciut ciut, dlatego jesienno – zimowe wieczory woli spędzać w doborowym towarzystwie opowieści z innych zakątków świata. Przekonując się, że nie tylko Polska, ale i cały świat stoją otworem. Wystarczy się tylko nieco postarać, bo przecież świat należy do odważnych, a rzeczy niemożliwe nie istnieją. Udowodnili to już niejedni. Na WL znalazła się zarówno klasyka, jak i nowości. Są opisy całych wypraw w formie pamiętników, są też luźno ze sobą związane historie zebrane podczas jednej podróży. Dla miłośników klasyki na WL znaleźli się Ostrowski, Halik, Cejrowski i Pawlikowska. Dla tych, co wolą modnych autostopowiczów jest Kotlet, czyli Mateusz Kotlarski, a także Kinga Choszcz i Radosław „Chopin” Siuda. Jest też jedna biografia i jedne wydanie zbiorowe zawierające reportaże różnych osób. Jest coś dla miłośników dolin i gór, dla tych, co wolą dżungle lub bardziej industrialne klimaty. Dla każdego coś dobrego! Jest dużo o pokonywaniu trudności i robieniu rzeczy niemożliwych. Są to opowieści budujące i podnoszące na duchu. Dla mnie najważniejsza idea płynąca ze wszystkich wymienionych niżej tytułów to spełnianie własnych marzeń. Nie przedłużając oto pełna lista:

dynia.jpg

  1. Wiktor Ostrowski, Wyżej niż kondory, wyd. Czytelnik, Warszawa 1989.
  2. Tony Halik, wł. Mieczysław Sędzimir Antoni Halik, Jeep moja wielka przygoda, wyd. Bernardinum, Pelplin 2008.
  3. Beata Pawlikowska, Blondynka u szamana. Magiczna wyprawa dp świata Indian, wyd. G+J RBA, Warszawa 2005.
  4. Wojciech Cejrowski, Podróżnik WC. Wydanie II poprawione, wyd. Bernardinum, Pelplin 2010.
  5. Jasiek Mela, Poza Horyzonty, wyd. G+J RBA, Warszawa 2010
  6. Kinga i Chopin, Prowadził nas los, wyd. Bernardinum, Pelplin 2004. Pełna wersja dostępna też TU .
  7. Mateusz Kotlarski, Kotlet na wynos, czyli autostopem za równik, wyd. Helion, Gliwice 2016.
  8. Marek Tomalik (red.), Pojechane podróże. Szalone wyprawy Trzech Żywiołów, wyd. Pascal, Bielsko-Biała 2012
  9. Grzegorz Brzozowski, Wojciech Cejrowski, Biografia, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2010.

ksiazki.jpg

A może masz inne książki do polecenia? Wasze ulubione lub takie, które czekają na Waszą uwagę na półce? Podziel się tytułami! W końcu WL nie jest zamknięta i można ją swobodnie edytować! Zatem do czytelń!

Podobał Ci się wpis? Masz uwagi? Spostrzeżenia? Zapytania? Jeśli tak, to proszę pozostaw komentarz pod wpisem: to bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem! Z góry dziękuję! By pozostać na bieżąco z lemurowymi przygodami, śledź lemurowego fanpage’a oraz instagrama (nick: lemurpodroznik)!